Gospodyni numer 6/2019 Zapraszamy do lektury




Nasza wspaniała Gęsina na Świętego Marcina Powrót do listy

Kiedyś na stałe gościła na naszych stołach, później o niej zapomnieliśmy. Na szczęście od kilku lat przeżywamy renesans zainteresowania gęsiną. To przecież smaczne i niezwykle cenne mięso, którego zwłaszcza tłuszcz (smalec) jest bogatym źródłem kwasów omega 3. Apogeum tego zainteresowania przypada na 11 listopada – wiadomo: „na świętego Marcina najlepsza gęsina”.

GĘŚ – SYMBOL LISTOPADA, ATRYBUT ŚWIĘTEGO MARCINA

W dawniejszych czasach, gdy rytm życia wyznaczały pory roku oraz związane z tym prace polowe i kalendarz liturgiczny, świętomarciński 11. dzień listopada oznaczał koniec robót w polu, na roli (ziemia wchodziła w okres zimowego wypoczynku, a zakłócenie go mogło skutkować tym, że w przyszłym roku ziemia nie wyda żadnych plonów). W tym dniu po raz ostatni przed zimą wypuszczano też bydło na pastwiska, a wieczorem zaganiano do obór za pomocą gałązki brzozowej lub świerkowej – tzw. marcinki. Ale swoje prace kończyli też rybacy, którzy na dobre zwijali wszystkie sieci przed pierwszymi jesiennymi przymrozkami. Natomiast winiarze 11 listopada otwierali młode wina.

Dzień świętego Marcina oznaczał też ostatnie duże święto przed nadchodzącym adwentem. Zanim nastał post, można więc było się jeszcze zabawić oraz dobrze najeść do syta. A nieodłącznym elementem celebrowania tego dnia była właśnie gęsina. Organizowano więc wielkie uczty, w czasie których zjadano duże ilości tego mięsa, ale pamiętano też, by jadłem i napitkiem podzielić się z biednymi. Wszak święty Marcin był patronem nie tylko koni, bydła, ptaków (przede wszystkim gęsi), ale też żołnierzy, winiarzy – i ubogich właśnie.

 fot. Wikipedia

A jak to się zaczęło?

Legenda mówi o pobożnym rycerzu Marcinie… albo rzymskim legioniście. Gdy pewnego mroźnego dnia spotkał na swej drodze żebraka, bez wahania oddał mu połowę swego płaszcza i sakiewkę pieniędzy. Okazało się, że biedakiem był sam Pan Jezus. To spotkanie odmieniło życie Marcina: stał się pustelnikiem, by później założyć w Galii klasztor. Ludzie go bardzo szanowali, bo był dobrym i skromnym człowiekiem, a ok. 371 r. wybrali na biskupa Tours. Marcin jednak wcale nie chciał tych zaszczytów, więc schował się w komórce z drobiem, aby posłańcy nie mogli mu oficjalnie przekazać nowiny. Nie udało się, bo przyszłego biskupa zdradziły gęgające gęsi. Kryjówka Marcina została więc zdemaskowana, a on sam wbrew jego woliogłoszony biskupem. Od tego czasu atrybutem późniejszego świętego stała się gęś, a dzień, w którym powołano go na biskupa (11 listopada), zaczęto celebrować ucztą z pieczoną gęsią w roli głównej.

Co ciekawe, kult świętego Marcina przyjął się niemal w całej Europie, najmocniej (co naturalne) w rodzinnej Francji, też w Niemczech, Austrii, Danii, Estonii, na Litwie i oczywiście w Polsce.

NIE TYLKO SMACZNE MIĘSO, ALE JEDEN Z NAJZDROWSZYCH TŁUSZCZÓW ZWIERZĘCYCH

Popyt na gęsinę zaczyna się od września i trwa do grudnia, ale okresem najlepszym z najlepszych jest na pewno listopad. Wówczas mięso tych ptaków odznacza się wyjątkowym smakiem, ale też najwyższymi wartościami odżywczymi, bo na jesieni zaczyna się kumulować u gęsi cenny tłuszcz. Za najsmaczniejsze uważa się gęsi młode 10–12-tygodniowe, które osiągnęły wagę 3–4 kg.

Samo mięso oprócz walorów smakowych stanowi źródło witaminy A, E, z grupy B oraz magnezu, potasu, cynku i żelaza. Z pewnością na szczególną uwagę zasługuje smalec gęsi. To obok masła klarowanego i smalcu kaczego najzdrowszy tłuszcz zwierzęcy, nadający się do smażenia, bo nawet w temperaturze 200.C nie zmienia swojego składu chemicznego. Ma do tego neutralny smak.  

POLECAMY PRZEPIS NA GĘŚ NADZIEWANĄ JABŁKAMI - Kliknij i zobacz przepis