Gospodyni nr 4/2019 Sprawdź, o czym piszemy w nowym numerze




Żeby było kobieco Powrót do listy

– Ma pani piękną linię brwi. Nie trzeba im nic poza henną – skomentowała Iwonę tuż po powitaniu nasza stylistka. Później okazało się, że atutem Iwony jest też świetny profil, doskonały do krótszych fryzur z dłuższą grzywką za ucho.

Tu mamy bardzo delikatne włosy i długie, ale farbowane... i proste... Sama pani farbuje? I na jaki kolor? – zaczęła Magdalena Kocurek, szacując teksturę, konsystencję i kolor włosów pierwszej z modelek.

– Sama. I całe życie na ciemny blond. Tylko ostatnio jakoś bardziej na rudo – odpowiada Iwona. 

– Przydałaby się henna – i na brwi, i na rzęsy, bo są ładne. Trzeba je podkreślić – dodała stylistka.

W ciągu minuty postanowiła, że nie będzie „zdejmować” zastanego, intensywnie rudego koloru – to zbyt duża rewolucja dla włosa. Ten zabieg nie zawsze przynosi pożądane efekty. A drobna odmiana idąca w zaplanowanym kolorystycznym kierunku już daje ciekawy efekt. Najpierw w planach był złoty rudy, ale chwilę później zwyciężył konglomerat jasnego miedzianego blondu i orzecha laskowego. Delikatne włosy Iwony wymagają też precyzyjnego i krótkiego strzyżenia. Nie mogą być zbyt długie – wtedy tracą na objętości. Dlatego też nie powinny być za mocno wycieniowane. Stanęło na klasycznym bobie za ucho, z okrągłym, dającym się unieść tyłem.

Iwona gotowa była na każdą zmianę. Ma 55 lat i poczuła, że jej znajomość z dotychczasowym wizerunkiem trwała wystarczająco długo. Potrzeba zmiany była tym większa, że dawny wizerunek towarzyszył jej w czasie, kiedy choroba uniemożliwiała jej normalne funkcjonowanie.

Kiedy miała kilkanaście lat, lekarze postawili okrutną diagnozę i kazali jej przygotowywać się do wózka inwalidzkiego. Latami żyła na środkach przeciwbólowych – jedynej dostępnej metodzie walki z wrodzonym zwichnięciem stawów biodrowych. Szczęśliwie któregoś dnia trafiła na mądrego ortopedę. Dziś, dzięki endoprotezom, może bez tabletek załatwiać sprawy na własnych nogach. I pójść na przykład do fryzjera lub kosmetyczki. Z nami nie tylko zyskała nowy wygląd, ale wraz z nim straciła przynajmniej 10 lat.

 – Rzeczywiście, wyglądam jak dziewczynka w tej fryzurze! – wykrzyknęła, kiedy obejrzała siebie z każdej strony w lustrze.

Ale efekt przerósł jej najśmielsze oczekiwania, kiedy na twarzy za sprawą stylistki pojawiły się kolory. Ciepły odcień włosów podyktował użycie podkładu w ciepłym kolorze. Lekkie zasinienia pod oczami, jak u przeważającej większości kobiet, wymagały też intensywnego rozjaśnienia pod oczami. Jeśli Iwona zechce użyć różu, nie musi to być róż z nazwy ani koloru. Powinien mieć raczej brązowy albo brzoskwiniowy odcień albo nawet być brązerem. Iwona jest letnim typem urody, ale w tęczówce ma wiele ciepłych, złotych akcentów. Dlatego na powiekę nałożono złoty cień. Nie tylko daje kolorystyczny akcent, ale świetnie spisuje się jako baza pod inne cienie. Na niego nałożono złoto-brązowe, a potem wytuszowano na czarno rzęsy. Ale Iwona może też wykorzystywać fiolety, bakłażany. Pomadka? Młodości doda jej czerwień w kolorze malinowym.

– Proszę używać czerwieni, koniecznie krwistej, najlepiej też, jeśli będzie w niej połyskiwać złoto. Pani ma bardzo ładną linię ust, trzeba je koniecznie podkreślać! – zachwycała się Magdalena Kocurek.

 – Będę się malować. Bo nie poznaję siebie sprzed tej wizyty – nie mogła się nadziwić Iwona.

  

 Przed
 Po

– Bardzo ładna skóra, bardzo ładna cera.  Rozświetlenie – to jest pani kierunek –  usłyszała Dorota z ust stylistki.

Dorota jest, podobnie jak  Iwona, „letnim” typem  urody. Jednak jej blond  włosy czynią to bardziej oczywistym.  Dlatego Magdalena Kocurek  nie chciała rezygnować z wyjściowego  koloru, a jedynie nadać mu  ton. 

– Pani ma ciemny odcień skóry. Z tym  blondem grają wszelkie pastele. A co do włosów...  skoro grzywka jest krótsza, a włosy są gęste,  nie będziemy ich za dużo zmieniać. Niech będzie kobieco.  Wystopniujemy je – będzie dużo różnych długości,  taka trochę lwia grzywa. A w blondzie jest pani tak dobrze,  że tylko go pogłębimy w kierunku beżowego koniaku – planowała  Magdalena Kocurek. 

Dorota, podobnie jak Iwona, mieszka w Orchowie. Ma  48 lat. Jej mąż jest od kilku lat na rencie, więc właściwie  sama prowadzi gospodarstwo. Uprawia kukurydzę, buraki,  jęczmień, pszenżyto. Z wykształcenia jest krawcową, chciała  się w tym fachu kształcić dalej, ale życie trochę pokrzyżowało  te plany. Chciałaby wrócić do szycia – może uda się to,  kiedy podrośnie wnuczka, którą dziś się zajmuje. 

Lubi ubierać się raczej sportowo – getry, dżinsy. Sukienki  – od czasu do czasu. Rzadko się maluje, jeśli już, to trochę  pudru na twarz i zaznacza usta. Maluje je wtedy ciemniejszymi  kolorami, ale z wyłączeniem ostrej czerwieni.  Uwielbia za to zieleń, wszystkie jej odcienie. 

– Miałam taką manię, że i bluzka musiała być zielona,  i sweter, i spodnie – wyznaje, cierpliwie poddając się zabiegom  fryzjerki Moniki  Świderskiej.

Z zielenią eksperymentowano  też w makijażu. 

– Pójdziemy w morski  kolor, żeby wydobyć  tę morskość z tęczówki –  powiedziała Magda Kocurek. 

Zielono-błękitnie  ubrane oko z mocno wytuszowanymi  rzęsami zagrało  kolorami na tle podkładu  o biszkoptowym,  ale ciepłym odcieniu. Stylistka  uznała, że mimo iż  Dorota jest chłodnym typem urody, nie ma potrzeby wydobywania  tego chłodu za wszelką cenę. 

Nie zapomniano też o rozjaśnieniu okolicy wokół  oczu. Magdalena Kocurek podkreśla, że o tym nie może  zapominać żadna kobieta. Przy każdej sesji przypomina,  że można pozwolić sobie na tańsze kosmetyki kolorowe,  ale warto zainwestować w dobry, droższy podkład, który  często pełni także funkcję odżywczego kremu i działa cały  dzień. Dobrym sposobem jest namówienie rodziny i znajomych  na złożenie się na taki kosmetyk z okazji urodzin  lub imienin. 

Dorota, oglądając siebie w lustrze podczas nakładania  makijażu, nabrała ochoty na jeden dobry kosmetyk.  Zwłaszcza, kiedy oblicze ożywił rumieniec z różu w odcieniu  brzoskwiniowym. Z brzoskwinią w ogóle skojarzyła się  stylistce uroda Doroty. Ale nie musi sięgać wyłącznie po  ten odcień. Jak najbardziej może użyć różu o bardzo chłodnym  odcieniu. 

Wygląd w stylu glamour nie musi mieć uzupełnienia  w postaci intensywnie czerwonych ust. Dorocie służą kolory  bardziej naturalne, w odcieniach między łososiem a maliną.  Ale na większe okazje może sobie pozwolić także na  karmazyn na wargach. 

– Teraz możemy ruszyć nad staw – powiedziała gotowa  do zdjęć Dorota do Iwony. 

„Nad stawem” to orchowski zajazd z dyskoteką, którą  wizytują także bardziej dojrzałe roczniki.

Karolina Kasperek

 

 Przed
 Po